Deszcz, deszcz, deszcz…. Dobrze,
że pada, bo ziemia potrzebuje wody a zima sucha była. Śniegu tyle, co na
lekarstwo a i to tylko za miastem, bo w mieście – wiadomo. Zaskoczyć drogowców,
sparaliżować miasto, sprowokować trochę kolizji i to byłoby tyle w temacie
białego szaleństwa. Potem już tylko nuda i czekanie na powiew cieplejszego
wiatru, na dłuższy dzień, na pierwszą zieleń… Człowiek zawsze na coś czeka i to
czekanie jest stałym elementem jego życia. Czasami nawet nie wie, na co czeka,
po co czeka, a mimo to czeka cierpliwie, czeka chętnie, każdego dnia wygląda
przedmiotu swojego czekania i dziwnym mu się wydaje, że można nie czekać, nie
wyglądać, co kolejny dzień przyniesie. A Witkacy mówi: "Pamiętaj synu, że główna rzecz
w życiu to się nie PRZECZEKAĆ". Czekać, ale się nie przeczekać. Wspaniała rada. I taka
użyteczna. A jak człowiek przeczeka, to co? Powiedzmy śmierć przeczeka i ta już
nie przyjdzie po niego. Szczęście czy nieszczęście? Chyba, że pierwszy raz
przeczeka a drugi to już nie i ta dopadnie go In flagranti… I zawsze w niewłaściwym miejscu życia.
Kap, kap, kap… Niech pada.
To przeczekanie kojarzę z przeterminowaniem, nie wiem czy słusznie ;-)
OdpowiedzUsuńCzekania jest znacznie więcej niż doczekania :(
Jak to mówią: więcej przyjemności daje gonienie króliczka niż złapanie go czyli lepiej czekać niż doczekać ;)
UsuńPrzeterminowanie? Tak spożywczo do tematu? :)
A przeczekać życie... można?
OdpowiedzUsuńMożna. Chyba nawet łatwiej je przeczekać niż przeżyć...
Usuń