Wiosna

Wiosna

czwartek, 22 września 2011

Ostatni dzień lata a właściwie wieczór przechodzący w noc. Dopiero przed zmrokiem niebo próbowało zapłakać na pożegnanie, ale niezbyt szczerze i bez przekonania. Wiosna, lato, jesień, zima… Za kilka dni mam urodziny i zastanawiam się, czy jeszcze jestem w lecie swojego życia czy też już powitałam jego jesień. Po ostatnim strzyżeniu włosów objawił się ich naturalny, mysi kolor w którym pobłyskuje srebro. Zawsze wolałam srebro od złota, stokrotki lubię bardziej od róż, chociaż róże zapierają dech w mojej piersi. Całkiem niedawno gościłam krwistoczerwony bukiet, który pasował do mnie jak kareta do wołu. Ale co tam. Miło było przez chwilę poczuć się…. Hmmmm… no właśnie – jak się poczuć? Nie jak Kopciuch wybierający groch z maku czy odwrotnie. E tam, nie pamiętam. W sumie to wiele rzeczy nie pamiętam. A kiedyś wydawało mi się, że będę wszystko pamiętać do końca życia. A tu niespodzianka! Nie pamiętam i już! Najgorzej jest w fabryce; nie umiem prowadzić kalendarza i wszystko zapominam albo mieszam jak drinki. A jeśli nawet zapisuję, to zapominam zajrzeć do tych zapisków, bo po co? Taaaaaak…… Ostatni dzień lata a właściwie wieczór przechodzący w noc. Jakieś refleksje? Jedna. Lato minęło, a ja nie byłam na łące. Albo nie pamiętam hihihihihi

8 komentarzy:

  1. Z tym pamiętaniem, to rzeczywiście jest jakiś hokus-pokus. Ostatnio pamięć przywraca mi czasami jakieś oderwane zdarzenia z przeszłości, z nieprawdopodobną fotograficzno – filmową dokładnością. I to tak w oderwaniu od wszystkiego, bez związku i ładu. To pamiętanie jest jak tęczowa bańka mydlana w oceanie szarości i nijakości.
    Trudno coś o tym mądrego powiedzieć, w każdym razie czasem jestem zdumiony, że pamiętam coś, co od dawna nie istniało we wspomnieniach, w ogóle po prostu nie istniało. Tak, to chyba ta jesień, znaczy jesień życia, jeden z objawów. Lubię jesień.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam jesień kocham. Pozdrawiam Evo:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sam, myślałam, że tego uniknę... Moja pamięć to dziwka; wychodzi z domu i łajdaczy się gdzie popadnie. A kiedy wraca,nawet nie okazuje skruchy. Więcej nie pamiętam, niż pamiętam.

    Jesień to moja ulubiona roku. Chociaż w każdej porze roku znajduję coś dla siebie :) Taki hokus-pokus...

    cmok :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo jak nie kochać jesieni? :)
    Mamy podobnie; ja też kocham jesień :D
    Całuję mocno :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ewo nie przejmuj się. To, że nie zapamiętujemy zbyt wiele jest wynikiem "intensywnego trybu życia" jaki prowadzimy. Dziury w pamięci są fajne. Można przez nie zaglądać do nierzeczywistości, a nawet jak Alicja dać susa w taką dziurę i znaleźć się tam gdzie ci wstrętni poukładani ludzie nigdy nie trafią :)

    uściski i pokłony ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hi Ewa!

    sa rozne szkoly. Ostanio slyszalam, ze nalezy szkolic swoja pamiec -to wszystko, co bylo przypominac sobie dokladnie - takie zadanie na nudne jesienne wieczory. Nie dziwi mnie, ze nic nie wiemy o jakichs poprzednich wcieleniach skoro juz to tutaj staje sie zamazane...Najwazniejsze jest teraz ale moze teraz ma wiele dymensji...;) Lubie sobie pamietac. Tak dla jaj. Czasem nie wiem tez, co robilam pare dni temu. Najwazniejszy dla mnie chyba spokoj ducha. To ostatnie zdanie bez zwiazku z reszta...a moze jednak "z"....jak zwykle nic nie wiem.

    pa,

    AsHa

    OdpowiedzUsuń
  7. Zenzo, właściwie to się nie przejmuję. Czy wiesz, że nigdy nie przeczytałam Alicji w Krainie Czarów? Zabawne, prawda? Tak, jak zabawne jest to, że ludzie odbierają mnie jako poukładaną ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. AsHo! Zaprzestałam tej praktyki; bo pęczniała we mnie trucizna, na którą nie było odtrutki. Zaczęłam stosować mechanizmy wyparcia. Szkoda tylko, że nie potrafię wybiórczo... Ale co tam...

    PS. Wrzesień wprawdzie minął, ale mimo to wysyłam uściski urodzinowe. Cmok :)

    OdpowiedzUsuń