Wiosna

Wiosna

czwartek, 21 lipca 2011

Zaspałam. Obudziło mnie szarpanie za ramię i nie otwierając oczu zaczynam się zastanawiać, jaki właściwie jest dzień tygodnia. Kompletnie nie wiem gdzie jestem i o co właściwie chodzi. Piątek? Jest czwartek, poucza mnie Palący Marlboro. Ale dlaczego nie piątek? Chcę żeby był piątek i już. No dobrze, czwartek też dobry. Czwartki najczęściej wymykają się z tygodnia; tuż za jego środkiem znikają w oczekiwaniu na weekend i wyłączenie budzika. Druga kawa otwiera drugie oko. Jeszcze tylko obudzić umysł i w końcu wziąć się do roboty. Chyba dzisiaj nie uda się ta sztuczka. Krew dostarcza do każdej komórki organizmu składnik pod tytułem nie chce mi się. Lepkie powietrze przykleja się do skóry, ciąży niemiłosiernie. Oczy otwarte, umysł dalej śpi. Może trzecia kawa? A może na wagary? I nagle przychodzi myśl, że może go tam wcale nie ma? Puk, puk! Odpowiada głucha cisza. A więc to tak! Makówka pusta.

4 komentarze:

  1. Wolę do swojego nie pukać. Lepsze są złudzenia od prawdy pustki. Poza tym jeszcze zbiorę ochrzan, na co mi to.
    Dziś wstałem ok siódmej, wypiłem kawę i poszedłem dalej spać. Teraz piję szóstą.
    Cały czas pada i wieje. Na zmianę albo łącznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie za oknem trzy pory roku; oprócz zimy. W sumie mógłby spaść śnieg; chętnie pojeździłabym sobie na nartach a w ostatnim sezonie niestety miałam je tylko dwa razy na nogach i tylko przez kilka godzin. Dziwnym trafem odezwały się we mnie jakieś pragnienia. Znaczy, mam się ku życiu, nie umieraniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mówisz, że to kwestia pragnienia jazdy na nartach? W moim przypadku odezwała się chęć pojechania do Chin, bo nie byłem tam.
    Myślisz, że to na jedno wychodzi? w sensie "mania" się ku życiu?

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że tak. Nawet jestem przekonana o tym. A przynajmniej w moim przypadku. Widzisz, w końcu zaczynam oddychać samodzielnie, zaczynam chcieć.

    OdpowiedzUsuń