Wspinasz się pocałunkiem
śródstopiem
potem łydką niekoniecznie smukłą
Dotykasz blizny na udzie
i zamykasz w dłoniach krągłość pośladków
Paciorkami kręgosłupa
wspinasz się wyżej i wyżej
Czy daję ci to, czego potrzebujesz
pytasz
Pod moją skóra tańczy strach
pamięcią wzbiera krzyk
Napisałeś
ubóstwiam z tobą być
ale to nie będzie możliwe w taki sposób
jak do tej pory
Niedzielne południe
zamienione w koszmar
pulsuje pod twoim dotykiem
Niedzielne południe, każde południe, każdą północ, każdą chwilę można zamienić w koszmar. I zawsze, jak do dotyku, do tego trzeba dwojga.
OdpowiedzUsuńI w tym miejscu chciałoby się powiedzieć: sami sobie zgotowaliście ten los...
OdpowiedzUsuń