Wyjęłam rolki. Bez przekonania, z obawą. Zamieniając jutro na dzisiaj, na ten właśnie letni wieczór, który rozpostarł swoje ramiona. Trudno było zachować równowagę, przypomnieć sobie, jak to się robi. Mięśnie wyrwane z letargu przeciągnęły się zdziwione, niechętne, kręgosłup zaprotestował bólem. Zwyciężył upór i myśl, że jeśli nie teraz, to właściwie kiedy? No przecież dzieje się lato, powietrze przesiąknięte zapachem lip i roślinności już dojrzałej, wybarwionej wszystkimi odcieniami zieleni. Jak dobrze, że jest ciepło. Nie upalnie, nie gorąco ale zwyczajnie ciepło. Tak lubię najbardziej. I te wakacyjne poranki; słoneczne, rozśpiewane ptakami, lekko jeszcze zaspane, przecierające oczy. Wystarczy założyć na siebie koszulkę, spodnie, wbić się w sandałki i już można wybiec na dwór bez ciężaru zimowego palta, bez czapki na głowie. Szkoda, że lato trwa tak krótko i że takie kapryśne. Ale teraz pokazuje uśmiechniętą twarz i ja uśmiecham się do niego, chociaż potłuczony tyłek boli jak jasna cholera i trudno usadowić go gdziekolwiek bez skrzywienia, grymasu bólu. Palący Malboro mówi, że z ekstremalnych sportów to pozostał nam tylko szybki marsz z laską, ale mimo to bez protestu założył rolki i tyle go widziałam.
Hm, z ekstremalnych sportów znam jeszcze jeden - "pluj, łap i po dupie się drap" (kiedy się goi, swędzi).
OdpowiedzUsuńDlaczego ludziom nie wystarczy normalny jogging? :-)
Rolki :)? jak miło.. kiedyś jeżdziłam sobie , kiedyś.. daawnooo :) ah fajnie by było znów..:)) odnowić te fajne wspomnienia :)
OdpowiedzUsuńpozdrowienia :*
Lubię szybkość i wiatr we włosach, ale jak dla mnie rolki za mało stabilne i za daleko od ziemi. Wybieram jogging.
OdpowiedzUsuńRolki?! - Uwielbiam :) Gdy, tak sobie jeżdżę, znów czuję się jak mała dziewczynka, ehh tak beztrosko...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło :)
Samuelu, dzięki za podpowiedź; rzeczywiście swędzi :)
OdpowiedzUsuńNie mam serca do biegania. Chciałabym, naprawdę. Ale za cholerę nie wychodzi.
Szepty, ja wciąż stawiam pierwsze kroki na rolkach i mam nadzieję, że nie pokonają mnie ;)
OdpowiedzUsuńUliszko! Jeśli szybkość i wiatr we włosach to wybieram narty :)
OdpowiedzUsuńWiesz, zazdroszczę Ci Martyno takich wspomnień, bo ja pierwszy raz założyłam rolki w wieku uznanym za dojrzały, żeby nie powiedzieć jako stara krowa ;D
OdpowiedzUsuń