Wciąż czytam symultanicznie przenosząc się z książki do książki, z historii do historii, gubiąc po drodze wątki, nie mogąc skupić uwagi na dłużej niż kilka akapitów, zatracając sens. Nie wiem, jak długo to już trwa. Gromadzę książki, które chcę przeczytać. Jedne znajdują miejsce na półce, inne kładę w zasięgu ręki tuż przy łóżku lub na biurku by móc w każdej chwili po nie sięgnąć, przekartkować, uczepić się jakiegoś słowa, zdania i na nim dryfować. Patrzę na kurz pokrywający te rzadziej otwierane czy przekładane. Przyszło mi do głowy, że może sięgam za wysoko, że próbuję znaleźć sobie miejsce na poziomie abstrakcji niedostępnym dla moich ubogich zmysłów.
A tymczasem dzieje się lato i dzień wita mnie wiadomością zza oceanu: Mamusiu, Twoja córka jest piąta na świecie. Uśmiecham się i odpisuję, że dla mnie zawsze jest pierwsza.
Przez dziurkę od klucza podglądam świat. Dzisiaj wygląda tak:
A tymczasem dzieje się lato i dzień wita mnie wiadomością zza oceanu: Mamusiu, Twoja córka jest piąta na świecie. Uśmiecham się i odpisuję, że dla mnie zawsze jest pierwsza.
Przez dziurkę od klucza podglądam świat. Dzisiaj wygląda tak:
Fot. A.Gerlach
Eve, poradziłem sobie z tym problemem, rozproszonego czytania - prozaicznie. Wstrząsająco prozaicznie. Poza wyjątkowymi, nie kupuję książek. Biorę je z biblioteki. Za najdalej miesiąc muszę oddać, więc czytam, bo inaczej jakoś mi głupio.
OdpowiedzUsuńSam, uwierz mi; w moim przypadku nie zadziałał ten mechanizm. Kilkakrotnie kończyło się tak, że kupowałam książkę, bo przywiązałam się do niej,a właściwie do myśli, że ją przeczytam. Kiedyś. Różne są dewiacje. Spróbuję czytać Harlequiny; może to jest właściwa lektura dla mnie? ;)
OdpowiedzUsuńHarlequiny? To ja może tygrysy? z pewnością są gdzieś w necie;-)
OdpowiedzUsuńSamuelu! Zostaw tygrysy w spokoju! Nie wychodź im na spotkanie pomimo tego, co twierdzi niejaka H.Poświatowska:
OdpowiedzUsuńoswajanie słów
jest trudniejsze
niż oswajanie tygrysów