Wiosna

Wiosna

poniedziałek, 30 maja 2011

Niespecjalnie mam ochotę na cokolwiek. Za oknem dzieje się lato, chociaż w kalendarzu jeszcze wiosna. Nagrzane słońcem powietrze przylepia się do skóry rozleniwiając i tak senny umysł. Kolejna kawa, kolejna herbata, za chwilę kolejny dzień na boku. Wyprowadziłam się wczoraj na spacer. Taki dość solidny; z punktu A do punktu B i lekko sponiewierałam się. Innymi słowy zmęczyłam się, a przy okazji przyłożyłam głową w gałąź i krew się polała. Z głowy, nie z gałęzi. Przez moment pomyślałam o tym, żeby z piwnicy wyciągnąć swój zielony rower i sprawdzić, co też zmieniło się w najbliższej okolicy. Tak z grubsza wiem, ale wypadałoby przyjrzeć się temu z bliska. Chociaż czasami lepiej nie wiedzieć i nie rozglądać się zbytnio. Właśnie rozejrzałam się i zauważyłam, że zaczynają przekwitać kasztanowce. Ostatnio też uświadomiłam sobie, że przestałam rano spotykać sąsiada na schodach, że widuję go okazjonalnie, najczęściej w niedzielę wieczorem, kiedy odwozi chłopców do domu. A dla mnie wciąż są parą. Nie oni jedni, zresztą. Ech...

6 komentarzy:

  1. Trafiłem przypadkowo i będę wracał :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zatem czekam z herbatą i ciasteczkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm. Eva, rozglądając się, nagminnie zauważam facetów, którzy przyzwyczajają się do żon sąsiadów. I odwrotnie. Chyba więc rozumiem, jak rani Twoje poranki brak sąsiada na schodach.
    W ogóle ludzie mają jakiś niepohamowany pęd do łączenia się w pary, jak np. Ty z gałęzią:-) Ba, Ty nawet ketubę podpisałaś krwią:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba należę do osób, które nie lubią zmian i przywiązują się do ludzi nie pamiętając o tym, że są jak drut kolczasty :)
    Ponadto czasami za bardzo skupiam uwagę na tym, co mam pod nogami a wtedy nabijam sobie guza. A jak patrzę przed siebie, to potykam się i rozbijam kolana. Taki lajf ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozwiązanie wydaje się proste, pora nauczyć się latać, obojętnie, jak to rozumieć.
    Ktoś kiedyś mi powiedział, że unoszę się jakby parę centymetrów nad ziemia, i dlatego tak często śmieją mi się oczy. Pomijając masywny subiektywizm tej opinii - taki lajf:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim antidotum na unoszenie się nad ziemią jest chodzenie w glanach, coby wzmocnić prawo grawitacji i nie unieść się za wysoko. A Ty mi mówisz, że pora nauczyć się latać :)

    OdpowiedzUsuń