Wiosna

Wiosna

wtorek, 8 marca 2011

O kobietach

"Prawdziwe kobiety to te, w których obecności zapominamy o problemach, ideach, kosmicznych niepokojach i metafizycznych udrękach. Człowiekowi szarpanemu metafizycznym niepokojem obcowanie z kobietą przywraca równowagę i daje pocieszenie. Dzięki kobiecie można bodaj przez chwilę napawać się słodką, miłą i czarowną nieświadomością. Zrodzone niemal wyłącznie do kochania, treść całej swojej istoty wyczerpują w miłosnym porywie. Kobiety kochają bardziej niż mężczyźni i cierpią o wiele bardziej od nich. Jednakże podczas gdy mężczyzna z doświadczenia miłości bądź z wielkiego cierpienia wysnuwa myśl albo sens powszechny, dla kobiety pozostaje ono czymś ściśle indywidualnym, niedającym żadnej projekcji ani pogłębienia w sferze istotowej i wiecznej. Kobieta przeżywa rozkosz bądź znosi ból tak, jakby były one czymś wyłącznie indywidualnym. Nie ma kobiet, które by we własnym, osobistym cierpieniu odkrywały i s t o t ę cierpienia, ponieważ są one zamknięte na wymiar powszechny. Jako istoty z gruntu b i e r n e, swych subiektywnych doświadczeń nie przekształcają w żaden sposób, nie poddają obróbce, nie przeżywają ich z ową intensywnością, która oczyszcza i uwzniośla, lecz poddają się im całkowicie. Duchowe stany u kobiet nie są twórcze, gdyż obracają się w sferze czysto indywidualnej i akcydentalnej, jako takie są więc pozbawione znaczenia i wartości symbolicznej, nic nie objawiają. Kobieta jest zwierzęciem niezdolnym do kultury i ducha; ten wszakże, kto ową bezpłodność próbuje wyjaśnić okolicznościami historycznymi, daje dowód haniebnej ignorancji. Kobiety nic nie stworzyły w żadnej dziedzinie. Jeszcze istotniejsze jest to, że ich dokonania są najmniejsze w dziedzinach, w których trudziły się i działały najwięcej – na przykład w muzyce. Fakt, że właśnie w tej sztuce kobiety, które choć oddawały się jej gorliwiej aniżeli mężczyźni, nie stworzyły nic oryginalnego – skłania mnie do kategorycznego i nieodwołalnego stwierdzenia, iż kobieta nie jest bytem historycznym. Czyż trzeba jeszcze przypominać, że nie istnieje żadna oryginalna myśl pochodząca od kobiety, żadne trwałe dzieło sztuki, że te „wizualne” istoty nie stworzyły nic w malarstwie, że natomiast wybiły się nieco w kilku naukach, z którymi ich kobiece inklinacje nie maja nic wspólnego? W swojej esencji kobieta jest istotą otwartą jedynie na witalne wartości Erosa, zamkniętą zaś zupełnie na wartości nadbudowane nad tamtymi albo od nich pochodzące. Lubię kobiety, gdyż przy nich przestaję myśleć i mogę w pełni, acz przez krótki czas, przeżywać irracjonalność. U boku kobiety zapominasz, że cierpisz z powodu ducha, ale przemykasz się ponad dręczącymi dualnościami i powracasz ku praźródłom życia, ku treściom pierwotnym, niepodzielnym, wyprowadzanym jako ekspresje organiczne z irracjonalnej esencji życia. Dla rycerzy nicości kontakt z kobietą może być jedynie drogą, która o ile nawet nie prowadzi do ocalenia, to przecież wiedzie do chwilowego ukojenia, daje zapomnienie i pocieszenie. Wdzięk kobiety łagodzi tragedię mężczyzny".*

*Emil Cioran Na szczytach rozpaczy s. 184-186
________________________________________________________________

Tak kobietę widzi Cioran. Ale to facet a wiadomo, że mężczyźni rozwijają się do trzeciego roku życia a potem już tylko rosną. Nie będzie o przejawach dyskryminacji kobiet i o tym, że muszą godzić ze sobą wiele ról społecznych a każde potknięcie ściąga na nie grad kamieni. Zauważam jedną rzecz; kobieta kobiecie wilkiem. To tak parafrazując Stachurę. Badania Zimbardo potwierdzają, że jeśli kobietom zapewni się anonimowość, są zdolne do zadawania ogromnego bólu. Nie tylko w warunkach więziennych. Przykre jest to, że często zamiast wspierać się, podstawiamy nogę, kierujemy okrucieństwo w przedstawicielki tej samej płci. Nie tylko na gruncie zawodowym. A może to nic innego jak potwierdzenie teorii doboru naturalnego sformulowanej przez Darwina? To przecież z niej bierze początek założenie, że każdy z nas działa z pobudek czysto egoistycznych. Środowisko w którym żyjemy, to nic innego jak obszar walki o wpływy; przeżywa najsilnielniejsza jednostka. To gra o sumie zerowej: ktoś jest ofiarą po to, by mógł przeżyć ktoś inny. Perspektywa genu - to element dodany przez współczesną biologię. Bo to nasze geny walczą o to, by przetrwać. Może dlatego nie ma tu miejsca na solidarność płci ;)

4 komentarze:

  1. Jak uwielbiam Ciorana w warstwie egzystencjalnych autopsji i pesymistyczneo realizmu, tak nie znoszę go w warstwie kulturowych ocen roli kobiety - nienawidzę zreszą wszystkich seksistów.
    Może społeczne dewiacje behawioralne ułatwiają okrucieństwo za kotarą anonimowości, ja jednak częściej stykam się z okrucieństwem z sygnaturą, z imienia i nazwiska, z ostentacyjną antyanonimowością.
    A tak w ogóle, wkurwiają mnie ludzie :)

    Bądź silna, łobuzie! :)
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie powiem, że pesymistyczny realizm Ciorana jest mi szczególnie bliski, ale odnajduję się w jego paradoksalnym humorze, poprzez który stał się moim ulubieńcem. Samotność egzystencjalna to parszywy stan, chociaż uświadomienie sobie bezsensu życia pozwala jakoś przeczołgać się przez to bagno.

    „Żyję tylko dlatego, że jest w mojej mocy umrzeć, kiedy mi się zachce; gdyby nie idea samobójstwa, dawno już bym się zabił.” :)

    Jestem, wariacie. Dla siebie :)
    Wzięłam sobie do serca Twoje słowa - wielkie dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie jestem po lekturze tej książki. Nie chodzi o kobiety ale ogólność tej pozycji. Powinienem ją wykuć na pamięć. Jest po po prostu fenomenalna (tak jak i kobiety ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zawsze mam ją pod ręką; otwieram na chybił trafił i czytam.
    Fragment o kobietach rozłożył mnie na łopatki :D
    Drugi, ulubiony to: Nie być już człowiekiem.
    I wiesz, chciałabym pędzić żywot trawy; żubrówki. Pomyśl, jaka to piękna wizja: zanurzasz się cały w alkoholu i nikt nie zrzędzi, że za dużo chlejesz ;)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń