Wiosna

Wiosna

środa, 29 grudnia 2010

Kartka*

Zima wzięła mnie w jasyr i życie uczyniła nieznośnym. Mały czarny w odpowiedzi na mróz zbiesił się i chociaż odpala za pierwszym razem, to potem droczy się i ze śmiechem gaśnie w miejscach, które na postój zupełnie się nie nadają. Pokazał również, co znaczy wpaść w poślizg, stawać w poprzek jezdni albo zatańczyć na niej odbijając się od zasp śnieżnych A ja dziękowałam opatrzności, że z naprzeciwka nic nie jechało. Nawet ciało, pozostawione sobie przez kilka miesięcy, bólem kręgosłupa przypomniało o swoim istnieniu. Oprócz recepty na kolorowe pigułki łapiduch zlecił zrzucenie tego, co przybyło. A ja myślałam, że to pralka się zepsuła i filcuje mi ciuchy… :)

A święta? Umówmy się, że ich nie było w tym roku. Zniknęły z kalendarza i tym samym nie wysłałam do nikogo życzeń. Czasami tak już jest, że trudno wykrzesać z siebie dobrą myśl, uśmiechnąć się bez przymusu i skreślić parę miłych słów do znajomych...

*Z dedykacją dla AsHy :D

4 komentarze:

  1. Oprócz tych wszystkich komunikacyjno-zdrowotnych zimowych uciążliwości dla mnie najgorszy jest brak światła. Ale jeszcze trochę i dnia będzie przybywać:-)byle przetrwać do końca lutego...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie najgorszy jest brak światełka w tunelu, bo z ciemnością za oknem umiem sobie poradzić...
    Ale to się jakoś da :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, tak.. sztampowo szczęścia i zdrowia i ja nie umiem życzyć... dlatego kartek nie wysłałam. Trudno mi było myśli w słowa zamienić, a jak już jakieś skleciłam to głównie dotykały jednego tematu, aby być z kimś drugim, dobrym, miłym kochanym, albo chociaż z kimś takim kogo się szanuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Małgosiu,
    o dziwo, ja rozumiem. Wiesz o tym, prawda?
    ...I jeśli w spokojnej ciszy tego wigilijnego wieczoru usłyszysz dziwny, cichy niby-trzask, to będzie oznaczać, że w tej właśnie chwili przełamuję się z Tobą opłatkiem...

    OdpowiedzUsuń