Żyję w swoim świecie, w którym poranki wyglądają identycznie a do kawy zamiast kryształków cukru wsypuję garść słów z równoległych światów. To moja codzienność i zawsze wracam do niej z ulgą dziękując jej za to, że jest i za to, że dzięki niej inne przeżycia mogę nazwać niecodziennymi a spotkanych ludzi wyjątkowymi. Czasami smak codziennej kawy zmienia łyżka dziegciu i sprawia, że człowiek czuje się parszywie. Czasami wystarczy odwrócić się na chwilę i świat obok zmienia swoje oblicze. I jak tu zaprzeczyć, że to chwila kształtuje rzeczywistość i to ona ma życie we władaniu? Człowiek instynktownie chroni życie; nie tylko swoje, swoich bliskich, znajomych czy przypadkowych osób mijanych po drodze. Czasami za wszelką cenę, bez nadziei na przyszłość, czasami tylko przedłużając cierpienie na jakiś czas. Bo wierzy, że może w tej właśnie chwili albo w następnej wydarzy się to coś, wydarzy się cud. Nie ma w tym logiki, jest instynkt przeżycia. Nawet, jeśli sensu w tym brak. Kiedyś przeczytałam, że jeśli człowiek nie popełnia samobójstwa, to wcale nie znaczy, że wybrał życie. On nie ma odwagi, żeby się zabić. Moje rozumienie pewnych zjawisk jest inne, niż to powszechnie uznane za słuszne czy moralnie poprawne. Piszę, bo czuję się parszywie. Bo część mnie usiadłaby pod tymi drzwiami i pilnowała, żeby usnęła spokojnie i żeby nikt Jej w tym nie przeszkodził. Inna część wyważyłaby drzwi i uwiesiłaby się tej ręki chcącej targnąć się na życie. Los oszczędził mi dylematu związanego z wyborem, bo na chwilę odwróciłam wzrok a kiedy wróciłam, zastałam puste miejsce, z którego znowu zabrała wszystkie słowa. I w tej pustce zastałam tych, którzy muszą sobie poradzić z wyborem, którego dokonali. Ściskam Was.
__________________________
Przedzaduszkowy wpis to stary tekst. Wyciągnęłam go z szuflady w bezsenną noc przed wyjazdem. Każdy wyjazd wywołuje we mnie strach i stres; wyobraźnia podpowiada różne czarne scenariusze. Zbiegło się w czasie…
__________________________
Przedzaduszkowy wpis to stary tekst. Wyciągnęłam go z szuflady w bezsenną noc przed wyjazdem. Każdy wyjazd wywołuje we mnie strach i stres; wyobraźnia podpowiada różne czarne scenariusze. Zbiegło się w czasie…
Ewo straszny ten wpis, zbyt straszny :(
OdpowiedzUsuńDziękuję.
OdpowiedzUsuń:) ślę!
OdpowiedzUsuńEwa, pozdrawiam Cie, wyjatkowy tekst. Nie wszystko rozumiem ale chwytam atmosfere, zawsze cos takiego robie.
OdpowiedzUsuńJest w Tobie duzo melancholii, zyje sztuka Twoja wlasna. To jest cos co odbieram.
Zacznij tworzyc wiecej swiatla, za wszelka cene - ale mam wrazenie, ze to robisz.
Wierz w cuda! Wciaz wierz w cuda. Nawet jesli sila napewdowa jest instynkt przezycia. Lepiej byloby pracowac z Zadza Zycia. Dlatego powolalam do zycia Bestie...to jest tez sposob na...zycie.
pozdrawiam Cie wyjatkowo goraco!
AsHa
hmm...
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że chwila, w której to piszę, jest już jasniejsza, że mniej ma w sobie mroku...
serdeczności!
Pozdrawiam i macham łapą.
OdpowiedzUsuńI dziękuję za Wasze słowa.