Rano termometr na oknie pokazał trzy stopnie powyżej zera. Przetarłam oczy i spojrzałam ponownie; ani kreski więcej. Znowu zaspałam. Na zewnątrz rześkie, arktyczne powietrze budzi do życia. Szkoda, że nie chce przepędzić lenia, który od jakiegoś czasu siedzi mi na plecach. Lenie zawsze mają ochotę coś robić. I zawsze odkładają wszystko na później, na jutro, na kiedyś. Bo nie teraz, nie to, nie mnie, nie tak. To takie definiowanie egzystencji na poziomie fałszywej świadomości, bo wydaje się człowiekowi, że jest stworzony do innego życia, do lepszej rzeczywistości. A tymczasem rośnie stosik spraw odłożonych na później. Na później, które już się wydarzyło, którego data przydatności właśnie niezauważalnie przeszła obok.
Bo to prawda z tym powołaniem do innego życia. Niestety jest inaczej, ale świadomość tego powołania w obliczu niezrealizowania zawsze może wybierać. Np: tory lub zakamuflowany spokój przy boku swojej ukochanej osoby.
OdpowiedzUsuńIstnieje tysiące metod skrzętnego oszukiwania samego siebie ...
OdpowiedzUsuńKopacz,
OdpowiedzUsuńspokój tak się zakamuflował, że nie sposób go odnaleźć.
Już na tyle sposobów siebie oszukuję, że sama się w tym pogubiłam :)
Uściski
:) dobre z tym oszukiwaniem samego siebie...tez czasem odkladam na tzw. pozniej...
OdpowiedzUsuńPOZDRAWIAM!
AsHa
Żebyś wiedziała jak mi się dzisiaj rano wstać nie chciało...
OdpowiedzUsuńAsHa, pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńMałgosiu, potrafię sobie wyobrazić... Uściski :)