Wiosna

Wiosna

środa, 29 września 2010

Wenecja

Trzeci dzień leje i niedługo będę musiała auto zamienić na łódkę. Właśnie wyobraziłam sobie, że moje miasto zamienia się w Wenecję i do roboty jadę motorówką. Rano nad polami wisiała mgła pochłaniając linię lasu. Woda w niewielkim jeziorku, które mijam po drodze, niecierpliwie faluje, jakby chciała wybrać się na spacer. Na chodnikach tańczą kolorowe parasolki; pod nimi smutne twarze przechodniów i bezradnie opuszczone ramiona.

Trochę się wyspałam i poleniłam. Popołudnie spędziłam pod ciepłym kocykiem z kubkiem malinowej herbaty, książką i pilotem w ręku. Od poniedziałku widzę światełko w tunelu. Jeszcze niewyraźne, ale już wiem, że jest. Spacer w deszczu po kurorcie w towarzystwie Uczonej Koleżanki dobrze mi zrobił. Pomilczałyśmy swoim zwyczajem, wypiłyśmy mrożoną kawę z miętą i zamieniłyśmy kilka pozornie nieważnych słów. Ale tylko pozornie.

2 komentarze:

  1. :-)
    ja też się dzisiaj salwowałam ucieczką pod kocyk.

    OdpowiedzUsuń
  2. I piękny wiersz z tego wyszedł :)
    Właśnie przeczytałam i zachwyciłam się.
    Oj wiem; nie lubisz pochwał :)

    OdpowiedzUsuń