Środa miała być bez marudzenia. Bo środa jest miła; jest środkiem tygodnia, dzieli go na pół. W środę jest jeszcze szansa, że coś uda się wydobyć z szybko płynącego czasu odmierzanego wtorkami, czwartkami, poniedziałkami. Zbliża się południe, a ja już mam ochotę pomarudzić, tupnąć nogą, obrócić się na pięcie i z nadąsaną miną pójść przed siebie.
No to sobie idę. Polatać.
No to sobie idę. Polatać.
miękkiego lądowania!
OdpowiedzUsuńto musi być piękne zanurzyć się w ten błękit, ale taki tchórz jak ja nie ma na to szans :-P
serdeczności, Evo :-)
Evo, naprawdę latasz?
OdpowiedzUsuńEmmo,
OdpowiedzUsuńja też nie należę do odważnych, ale miło było popatrzeć ;)
Nie latam Latarniku. Czasami w wyobraźni, tak jak dzisiaj, oglądając zdjęcia z niedzielnego spaceru...
_______
Pozdrawiam ciepło :)
i tylko spokój...super fotki
OdpowiedzUsuńDo latania jestem pierwsza!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam rownie srodowo!
AsHa
To musi być cudowne uczucie, być chwilę jak ptak.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń