Postanawiam zrobić sobie dzień bez samochodu. Rano budzę się i już zaczynam kombinować, jakby ominąć to postanowienie. Czas ucieka, a ja ciągle w łóżku. Może taksówka? Ale nie pamiętam żadnego numeru telefonu pod który mogłabym zadzwonić i ją zamówić. Próbuję poszukać w internecie, ale ten nie chce ze mną współpracować. To może jednak autobus? No nie, już za późno. W końcu podstępnie budzę matkę Tośki i domagam się pomocy. La la la. Na dworzu rześkie powietrze. A może by tak na wagary? Taksówkarz gaduła. A ja nie lubię rozmawiać. Zamknij się, proszę w duchu. Nie działa.
No i skąd ten dobry nastrój? Ktoś mnie zaraził, czy co? W pracy zarządzam dzień lenistwa i nicnierobienia. Nieźle mi idzie; mam potencjał :)
Muszę nadrobić zaległości w czytaniu. I zakopać dołek. I przestać ziewać.
No i skąd ten dobry nastrój? Ktoś mnie zaraził, czy co? W pracy zarządzam dzień lenistwa i nicnierobienia. Nieźle mi idzie; mam potencjał :)
Muszę nadrobić zaległości w czytaniu. I zakopać dołek. I przestać ziewać.
Piechotą ;)
OdpowiedzUsuńNie lubię wcześnie wstawać, ale rower będzie ok ;)
OdpowiedzUsuń:) wczesne wstawanie..? to jakiś gwałt ! ;))
OdpowiedzUsuńTaju, wczesne wstawanie nigdy nie było moją mocną stroną i masz rację - to gwałt :)
OdpowiedzUsuńJestem bardziej sową niż rannym ptaszkiem ;)
Ja tez sowa jestem bardziej, jak widac po zalaczonej godzinie,
OdpowiedzUsuńdobranoc zatem
mowi AsHa
Dzień dobry AsHa :)
OdpowiedzUsuńNocna pora jest naszą ulubioną, prawda?
Gdybym jeszcze nie musiała zrywać się o świcie do roboty, to byłoby cudnie :)