Ofensywa słońca trwa i nic nie zapowiada wyzwolenia. W powietrzu resztki chłodu nocy, ale upał już kołuje nad powierzchnią ziemi i za chwilę dokona się akt łączenia.
Rano spotykam dziki; stoją sobie w środku miasta niedaleko przejścia dla pieszych i czekają na właściwy moment, żeby przejść przez ulicę. Jestem zdziwiona ich obecnością właśnie tutaj, ale po chwili przychodzi myśl, że może wybrały się na wakacje albo na poranny spacer po mieście. A może wracają z nocnej imprezy na śmietniku. Ciekawe, ciekawe…
Rano spotykam dziki; stoją sobie w środku miasta niedaleko przejścia dla pieszych i czekają na właściwy moment, żeby przejść przez ulicę. Jestem zdziwiona ich obecnością właśnie tutaj, ale po chwili przychodzi myśl, że może wybrały się na wakacje albo na poranny spacer po mieście. A może wracają z nocnej imprezy na śmietniku. Ciekawe, ciekawe…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz