Usłyszałam wczoraj wiele wspaniałych, ciepłych słów o Dziecku. Ze słów przesianych przez sito ułożył się obraz mądrej, dojrzałej i spolegliwej młodej osoby. Dziecko dźwignęło spory ciężar; było tłumaczem, opiekunem, pomocnikiem, przewodnikiem, kumplem i co najważniejsze zaistniało w grupie zróżnicowanej wiekowo, innej kulturowo, posługującej się innym językiem. Wzbudziło nie tylko sympatię, ale również podziw i szacunek.
To był dla wszystkich jedenastodniowy maraton. Widziałam zmęczenie, sińce pod oczami i nie usłyszałam słowa skargi. Widziałam, jak trudno było się Dziecku pożegnać; nie potrafiło opanować wzruszenia, nie kryło łez i długo szlochało w samochodzie. Mam nadzieję, że to z nadmiaru wrażeń, emocji, że nie przywiązało się za bardzo…
Dziecko wszystko sobie pięknie zaplanowało, ułożyło i zrealizowało plan punkt po punkcie. Rok szkolny zakończyło 2 czerwca, żeby móc zająć się Amerykanami, a od poniedziałku siedzi w lesie, łapie motylki, ogląda drzewa i próbuje porównać to, co napisano w książkach ze światem, który ją otacza. Przysłało krótkiego smsa, że jedzenie jest do kitu, kozy wszędzie latają i jedna właśnie gryzie ją w tyłek.
Udało mi się Dziecko. Inaczej: udało nam się nie zmarnować Dziecka i wielka w tym zasługa Jego Ojca, za co jestem ogromnie mu wdzięczna…
gratuluję Dziecku i Tobie :-)
OdpowiedzUsuńDolaczam sie do Emmy!
OdpowiedzUsuńMoje dziecko teraz ma egzaminy, jak zwykle mocna faza. Zawsze chcialam, zeby dziecko jakos na sztuke sie nastawilo ale dziecko jest rzeczowe (nie to co matka) i studiuje jakis kierunek rzeczowy.
Ostanio slyszalam takie zdanie - jesli cos w czlowieku nie wzbudza zachwytu nie powinien sie tym w ogole zajmowac. Glebiej. A takie studia...jesli nie wzbudzaja w nim zachwytu?...no nie wiem. Ten Swiat wydaje mi sie nie latwy. Nie przenikam zawsze tej calej masy.
Emmo, dziękuję :)
OdpowiedzUsuńJakoś wylała mi się duma matczyna, którą zazwyczaj trzymam na krótkim postronku...
Asho, dziękuję :)
OdpowiedzUsuńŻycie nie jest łatwe i czasami nasze wybory okazują się nietrafione. Studia można zmienić; mozna przemęczyć się i je skończyć. Najważniejsze jest to, żeby mieć oparcie w nierzeczowej matce ;)