Weekend przeleżałam, przespałam i wszystko mnie boli od tego lenienia się. Czasami miewam ochotę porzucić pracę, leżeć li tylko i pachnieć. Ale to bardzo męczące zajęcie i chyba nie dla mnie. Nawet wędrówki po pustyni umysłu są ciekawsze od takiego zanurzenia się w nicnierobieniu. Włócząc się nocą po osiedlowych parkach, paląc pedalskiego papierosa na ławce pod akacją myślałam o tym, że życie można opisać liczbami, ułożyć model w postaci równania z kilkoma niewiadomymi i czynnikiem losowym, który decyduje o unikalności tego powtarzalnego istnienia. Balansowałam na cienkiej linie pomiędzy iluzją a rzeczywistością i doszłam do wniosku, że skoro życie przepełnione jest iluzją, to najbardziej rzeczywista jest właśnie iluzja.
Śniło mi się, że świat za oknem pokryła warstwa białego puchu. Nie zdziwiło mnie to, że śnieg pada w czerwcu, tylko to, że nie zauważyłam tego, że pada. Na ulicach były ślady butów, kół samochodów i panowała słodka, zimowa cisza.
Jechałam swoim byłym seatem w kolorze cappucino, z którym nie mogłam się zaprzyjaźnić i który przez pół roku prowadził ze mną podjazdową wojnę. Pedał hamulca wcisnęłam w podłogę, a on leniwie toczył się po pustych ulicach miasta. Wysiadłam, trzasnęłam drzwiami i szłam przysłuchując się, jak śnieg skrzypi pod moimi nogami…
ja też ostatnio niby leniuchuję, a jestem taka zmęczona...!
OdpowiedzUsuńdobrego dnia, Evo :-)
Och ;) nicnierobienie jest straszne. Ja daję radę góra dwa dni... potem to już mnie nosi... i mało kiedy te dwa dni wytrzymuje :)
OdpowiedzUsuńTakże róbmy coś :)
Czasami miewam ochotę porzucić wszystko; włączając w to żywot.
OdpowiedzUsuńTo co ja mam powiedziec - bez pracy zarobkowej - ale tej innej mi nie brak. W kolko cos sie zalatwia, kupuje, kolowrotek...
OdpowiedzUsuńTo sztuka tak nicnierobic. I przy tym dobrze sie czuc! Tez nie zawsze mi sie udaje. Bo w kolko cos robie:))))
ciesze sie, ze piszesz Ewa!
Emmo,
OdpowiedzUsuńładne mi leniuchowanie; z tego co wiem, masz pełne ręce roboty ;)
Mi,
małe sreberko z Ciebie...
Kopaczu,
nasze nastroje wybitnie pokrywają się, ale żywot to zostaw lepiej w spokoju
Asho,
jesteś wulkanem energii i zawsze znajdujesz sobie ciekawe zajęcie; nie wyobrażam sobie Ciebie leniuchującej :)
Asho, dzięki...
Nie, nie Ewa - nie jestem tym wulkanem - chyba ze uspionym - to tylko moje zajecia czesto mi w mojej nie-pokorze wydaja sie nie takie...takie glupie myslenie. I wszystko co robie nie jest do konca az tak tym. Ale pracuje nad tym.
OdpowiedzUsuńMusze pracowac wciaz nad poziomem energii, jej jakoscia.
Ale temat. Chyba cos napisze. Sprowokowalas mnie jakos nieswiadomie...
Pozdrawiam i czekam na nastepny tekst!