Wiosna

Wiosna

niedziela, 9 maja 2010

Uciekłam


Uciekłam z tego miejsca, które czyni szalonym. Ale zanim uciekłam, wyjęłam z kieszeni jeansów monetę, podrzuciłam do góry i złapałam w dłonie. Orzeł. Zawiązuję sznurowadła, zgarniam swoje rzeczy do torby i wymykam się tylnym wyjściem prosto w zimowy maj pełen igiełek chłodu i wątłej zieleni. Instynktownie kieruję się na północ, do parku nad morzem. Potrącam przechodniów, potykam się i prawie biegnę wąskimi uliczkami; zbiegam po schodach jednych, potem drugich. Za towarzysza mam wyrzut sumienia, który jak nieproszony gość mąci samotność wagarowicza.

Siadam na kawałku drewna wyrzuconym przez morze. Z kieszeni płaszcza wyjmuję kilka zeszłorocznych kasztanów, parę okruchów wspomnień, wymiętą kartkę z listą spraw odłożonych na później (a później to przecież nigdy) i pogryziony ołówek. Niewiele tego jest...

Przede mną morze. A morze, to nie tylko zwykła, słona woda. Ono ma w sobie coś tak takiego, co trudno wyrazić w słowach...

Powiew wiatru przynosi krzyk mew i zapach wolności.

Być wolnym jak ptak...

Ale pragmatyczny umysł ogranicza wyobraźnię, a wyobraźnia podgryza pragmatyzm. Paradoks hierarchiczności. Co jest elementem systemu, a co systemem?

Poddać się. Wywiesić białą flagę i w końcu zasnąć snem bez koszmarów i przebudzeń. Przespać noc, a potem dzień i może resztę życia. Albo nauczyć się układać życie tak, aby dla innych stanowiło tajemnicę. Pozwolić zbliżyć się, ale nie pozwolić odkryć tego, co najgłębiej; nie zdradzić się. I nie zgubić się pomiędzy tym, co dla mnie i tym, co dla innych.

Czy tego właśnie chcesz?, pytasz.

Tak, dzisiaj tak.

4 komentarze:

  1. Uciec od wszystkich i wszystkiego, żeby wrócić do siebie, choć na chwilę... pewnie dlatego ludzie wypływają w samotne rejsy, zamykają w pustelniach lub za drzwiami swoich domów

    OdpowiedzUsuń
  2. Evo a może by tak gofry z jagodami i bitą śmietaną? A później kilometr w tą, kilometr w tamtą pustej plaży, tak by się nie zgubić i nie zatracić. O właśnie. Życie to spacer niestety, nie wędrówka.

    24 godziny i pięć minut milczenia - liryczna puenta.

    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uliszko,
    straszna maruda się ze mnie robi...
    Właśnie dociera do mnie sens słów Witkacego: Nie trzeba za nic patrzeć w głab. Po co! Trzeba żyć - to największa sztuka.

    Bardzo sobie cenię Twoją obecność tutaj i Twoje komentarze - są niezwykle trafne...

    Pozdrawiam nocnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zenzo,
    jagody powiadasz... W maju? Właśnie mi o czymś przypomniałeś... ;)

    OdpowiedzUsuń