Wiosna

Wiosna

środa, 28 kwietnia 2010

Tośka


Dzisiaj w drodze do szkoły Tośka mówi zmartwionym głosem, że matka zdziecinniała; pisze rymowanki, zdrabnia wszystkie słowa a rano chciała tańczyć i czy ty ciociu też na stare lata dziecinniejesz? Nie Moja Droga, ja nie dziecinnieję, warczę, ja nigdy nie dojrzałam. Ależ z ciebie Słodziak ciociu, śmieje się Tośka i po chwili mówi, bo widzisz ciociu, po co ja mam mieć dzieci, skoro będę musiała opiekować się zdziecinniałą matką? Parskamy śmiechem, a Dziecko na tylnej kanapie stwierdza, że to genialny argument i że nigdy nie wpadłoby na taki pomysł.

Po chwili Tośka zaczyna płakać, że to już ostatnia środa w szkole i że dlaczego to już koniec. Proponuję, że może powtarzać klasę, mogę Jej to załatwić. Ale Tośka nie chce i już zaczyna zastanawiać się, jak to właściwie będzie na tych studiach w Szkocji. Plan ma taki, że pozna miłego Szkota, wyjdzie za niego za mąż i będzie miała z nim śliczne, rude dzieci. Ale co na to Snake?, pytam. Tośka marszczy brwi i mówi, że Snake jeszcze nic o tym nie wie. Znaczy się o tym Szkocie nic nie wie.

Moje ulubione wydanie Tośki, to dziewczę w dredach i żółtych martensach, będących przedmiotem mojej zazdrości. To był ten czas, kiedy chciała strzelić sobie kolczyk w pępku i prosiła, żeby pójść z nią do kosmetyczki, ponieważ potrzebna jest zgoda kogoś dorosłego, a matka nie zgadza się. Uzgodniłyśmy, że najpierw popracujemy nad naszymi brzuszkami a potem razem zaszalejemy. Jednak nasze brzuszki nigdy nie osiągnęły pożądanego stanu, a w międzyczasie Tośce minęła ochota na kolczyk. Mi zresztą też.

Patrząc na dorastającą Tośkę widziałam siebie w okresie buntu. Być może dzięki temu znałam wzór, do którego należy ją podstawić i w zależności od potrzeby policzyć różniczkę lub całkę. A nie było to łatwe, ponieważ Tośka ma bardzo skomplikowaną naturę i potrafiła dostarczyć otoczeniu wielu intensywnych wrażeń.

Dzisiaj Tośka siedzi obok mnie w wersji dojrzałej. Już nie powtarza, że seks nie jest dla dzieci. Za kilka dni zdaje maturę i wyfruwa z gniazda. Już za Nią tęsknię i za rozmowami o egzystencjalnych problemach prowadzonych o 7.07 rano na trasie dom – szkoła i za tym Jej bo wiesz ciociu…

3 komentarze:

  1. Szczęśiara ta Tośka, że ma taką Ciocię.

    OdpowiedzUsuń
  2. :)Nie wiem, która z nas jest większą szczęściarą. Myślę, że ja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz pozostaje tylko BUNT wewnętrzny ;)

    OdpowiedzUsuń