Wiosna

Wiosna

czwartek, 8 kwietnia 2010

...


Zaparzam melisę, zaciskam zęby i bezmyślnie rysuję kwiatki. Poziom irytacji podnosi się i opada. Na debilne pytania udzielam debilnych odpowiedzi, podaję na tacy sposób obejścia problemu, bo nie chce mi się walczyć z tępotą. Gdzie mój profesjonalizm?

.....

I kiedy tak patrzę na morze to widzę, że ono odpływa ode mnie. Spokojna toń odbija resztki światła, gdzieniegdzie wiatr marszczy gładką powierzchnię i lekko odpycha od brzegu. Czuję, że jest mnie coraz mniej. Czuję, że ta moja wędrówka jest niepotrzebna.

Obok na ławce siedzą dwie młode dziewczyny. Zapatrzone w zamglony horyzont brzdąkają na gitarach, nucą pod nosem, wyjmują termos i nalewają do kubków gorący płyn.

Jest mi zimno. Ale to zimno rozchodzi się od wewnątrz. Noszę w sobie kawałek lodowca. Już nie pamiętam, skąd się tam wziął.

Wyszłam z domu i zamknęłam drzwi. Dlaczego nie umiem wyjść z siebie, zamknąć drzwi i nie wrócić?

4 komentarze:

  1. Myślę, że to wyjście z siebie jest możliwe. I tylko od nas zależy, kiedy na powrót chcemy w siebie ponownie wstąpić. Grunt to nie zapodziać gdzieś klucza od naszych drzwi. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyjść z siebie, stanąć obok i spojrzeć na siebie z zewnątrz - tak, to rzeczywiście jest możliwe.
    Tylko czasami chciałabym zgubić klucz do tych drzwi, a potem znaleźć sobie inne drzwi i wytrych...
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Można wyjść poza ludzi, miejsce, problem... poza siebie nigdy. To nasze więzienie,ale i jedyna wolność

    OdpowiedzUsuń
  4. Uliszko,
    każda próba ucieczki od siebie to wędrówka ślepą uliczką :-)
    Powiem Ci w zaufaniu, że ja lubię te ślepe uliczki i zarośnięte ścieżki...
    Wiesz, nikt tam nie chce chodzić, a mozna znaleźć prawdziwe skarby...
    Pozdrawiam nocną porą :-)

    OdpowiedzUsuń