„Życie choć piękne tak kruche jest
Wystarczy jedna chwila by zgasić je
Życie choć piękne tak kruche jest
Zrozumiał ten kto otarł się o śmierć”
Golden Life
Dokładnie 21 lat temu 1 lutego o 8 rano przyszedł na świat mój Syn. W tamtych czasach nie było porodów rodzinnych, życzliwej atmosfery i położnych trzymających za rękę. Było zimno, mało przyjaźnie, samotnie i obco. Sama byłam prawie dzieckiem, ledwo skończyłam 21 lat, a trzeba było dźwignąć ciężar własnego rodzicielstwa. Strach, przerażenie, samotność, ból i mały człowieczek w moich ramionach, z którym nie wiedziałam co robić. Ale nauczyłam się, pewne rzeczy przyszły same...
Jednak często brakowało mi cierpliwości, zdarzały się klapsy, podnosiłam głos.
Kiedy Jego duszę zabrał Charon i przeprawił przez Styks do Hadesu, niczego już nie dało się naprawić; na wszystko było za późno.
Wieczorem pojechałam na cmentarz. Tym razem samotnie. Zapaliłam świeczkę, położyłam różę. Zaczął sypać śnieg. Piękne, duże płatki wirowały w powietrzu. Przypomniało mi się, jak w kaplicy, nad białą trumną latał biały motyl…
Byłam wtedy w siódmym miesiącu ciąży…
Życie za życie...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz