Barry White snuje muzyczne opowieści.
Leniwie kołyszemy się w tańcu. Wypełnia nas muzyka.
Jego ręka osuwa się zmysłowo z pleców na pośladki.
Odchylam do tyłu głowę i śmieję się.
Nigdy się nie zmienisz – mówię – nigdy nie odpuszczasz.
On też się śmieje. Czochra moje włosy i przygarnia do siebie.
Jest w tym geście czułość i pieszczota.
Wtulam twarz w jego pierś. Pięknie pachnie.
Myślę: Trwaj chwilo, chociaż On nie mój.
…
Wracamy do domu.
Spacerkiem.
Jest środek nocy.
Co jakiś czas oślepiają nas reflektory samochodów.
Idziemy jezdnią, na poboczu śniegu po pachy.
Potem wchodzimy na wydeptaną ścieżkę.
Nogi zapadają się w śniegu, ślisko, ciężko…
Rozpinam płaszcz, zdejmuję czapkę i rękawice.
Przed samym domem poślizgnął się – chcę mu pomóc i przewracamy się oboje.
Nosem uderzam w twardy śnieg na chodniku.
Krew leje się czerwoną strugą.
Klęczę i pochylam się do przodu.
Przykładam do nasady nosa zimny śnieg.
Kap, kap, kap…
Kiedy w końcu docieramy do domu, z ulgą rzucam się na łóżko i od razu zasypiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz