Znowu zastała mnie noc i odnalazły zwątpienia.
Grzęznę w ponurych myślach, pocieszam się winem i zaglądam do lodówki, w której li tylko światło pozostało.
Ale zanim zaczęłam pić i zanim zastała mnie noc ze swoimi widmami, było cudownie...
Odnalazłam na moment spokój, ciszę, prawie dotknęłam własnego ja...
Parę dni odosobnienia, potykania się o własne myśli, słuchania muzyki, palenia świec i kadzideł...
Tak, było cudownie...
Kiedyś rzucę to wszystko i wyjdę rano, niby po chleb.
Tak zrobię.
Nie dlatego, że nie kocham.
Dlatego, że jestem złą karmą.
Nie tylko dla siebie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz