Wiosna

Wiosna

wtorek, 9 lutego 2010

...

Mamy czasami bywają niegrzeczne. Nie wracają do domu na noc, nie pamiętają o zostawieniu pieniążków, nie dzwonią, że się spóźnią.

Ranek. Czekam na dziewczyny. Schodzą się jak zwykle niespiesznie. Brakuje tylko O. Zaczynam się niecierpliwić. Spóźnimy się. Jestem zła. W końcu przybiega. Zasapana. Mruczy przeprosiny. Wyczuwam napięcie, coś nie gra. Wyciąga telefon, dzwoni.

„Mamo, ale gdzie Ty jesteś?
Co Ty wyprawiasz?
Nie zostawiłaś mi pieniędzy.
Muszę dzisiaj oddać.
Przecież Ci mówiłam!
Szukałam, nie było w domu.
Ale dlaczego nie wróciłaś na noc?
Dlaczego mi nie powiedziałaś?
Kiedy dzwoniłaś?
Ale ja już spałam.
To cześć”.

Moja kochana O. Żal mi dziewczyny. Już nie myślę o tym, że ciągle się spóźnia. Chcę ją przytulić.

Milczę. Widzę, że ściera łzę z policzka.

Oczekujemy od dzieci, że będą dzwoniły i informowały, gdzie są i kiedy wrócą. Dlaczego nie zawsze działa to w dwie strony? Nie oceniam Matki. Samotne wychowywanie dzieci jest trudne. Można liczyć tylko na siebie. A czasami zwyczajnie chce się zapomnieć o obowiązkach i być niegrzecznym.

Dojeżdżamy pod szkołę. Dotykam O. i mówię:
„Dam Ci pieniążki. Ile potrzebujesz?”

Słyszę ulgę w głosie i wdzięczność.

Wygrzebuję się z auta. Otwieram bagażnik i szukam portfela. Podaję pieniądze. Sytuacja opanowana.

„Cześć Einstein!” – dobiega mnie głos z boku. To J. Informatyk. Uśmiecham się; kochany J.

Dziewczyny umykają spłoszone. Może zażenowane - nie wiem.

Brakuje mi tych ludzi, tej atmosfery. Siedem lat wspólnej pracy. Można się zaprzyjaźnić, poznać, jest za kim i za czym tęsknić.

J. narzeka. Nic nowego. To Jego maniera.
„To już 18 lat pracy z bachorami. Mam dość. Byle do emerytury!”

Zastanawiam się, ile tych lat zostało.

Nagle łza stacza się po Jego policzku.

„Cholera, wzruszyłem się”

Zdziwienie odbiera mi głos. Nieporadnie ocieram drugą łzę z jego policzka.

Cholera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz