Wiosna

Wiosna

wtorek, 19 stycznia 2010

Wieczorny spacer

"Wczoraj postanowiłam wrócić do swoich nawyków i wybrałam się na mój rytualny spacer wokół osiedla. Nieoczekiwanie poczułam się jak zdobywca bieguna północnego.
Przedzierałam się przez zaspy, nogi grzęzły w śniegowej breji, pokonywałam wzniesienia a pot szeroką strugą płynął po moich plecach. Z nieba mżyło ni to deszczem ni to śniegiem, wokół pustka i cisza prawie nocna, bo jak wiesz, spacery zwykle uprawiam późnym wieczorem, kiedy większość normalnych ludzi układa się do snu. Czułam, jak endorfiny uwalniają się z letargu i opanowuje mnie głębokie poczucie zadowolenia z dokonującego się wysiłku fizycznego i oddychania rześkim powietrzem.
Myśli powędrowały ku ośnieżonym stokom, nartom. Lubię ten stan wyczerpania towarzyszący jeździe na nartach i odczułam tęsknotę nie tylko za szusowaniem, ale również za całodziennym przebywaniem na świeżym powietrzu.
W tym roku zima powróciła jak marnotrawny syn albo córka raczej.
Z jednej strony mróz i padające z nieba białe gówno nieźle dają w kość, a z drugiej widok zaśnieżonego krajobrazu przenosi w zapomnianą krainę baśni, jeśli tylko człowiek zechce poddać się temu nastrojowi. Jednak na oddawanie się marzeniom i wędrowanie po krainie znajdującej się po drugiej stronie lustra nie mam zbytnio czasu. Odwieczny problem; jest zima - nie ma czasu na korzystanie z jej uroków, nie ma zimy - jest tęsknota za nią. Kwadratura koła. Ehhhh...
Ale jest też światełko w tunelu; jeszcze tylko kilka miesięcy i znowu stanę się wolnym człowiekiem; niecierpliwie czekam na ten moment."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz