Wiosna

Wiosna

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Autobus

Jestem kierowcą autobusu. Prywatnego autobusu.
Każdego ranka zbieram pasażerów do swojego stylowego pojazdu i zawożę pod akademię w celu pobierania nauk. Pasażerowie dzielą się na tych stałych i zmiennych. Podstawiam wóz na przystanek i czekam. Zazwyczaj czekaniu towarzyszy cierpliwość. Czasami cierpliwość chowa się do kieszeni i jej miejsce zajmuje koleżanka furia. Ale nie daję się sprowokować.
Z ciemności wyłaniają się jak zziębnięte kurczaki znajome figurki. Jedna mknie pospiesznie z kubkiem herbaty w ręku i spadającą czapką z rozwianych pośpiechem włosów. Spod pachy wysypują się kartki, zeszyty i spadają w śniegową breję, niczym strącone powiewem wiatru liście z drzew. Druga postać wytacza się leniwym krokiem z miną Sfinksa i resztkami snu na powiekach. Jeszcze inna podbiega zasapana i gramoląc się na przednie siedzenie mruczy z pokorą przeprosiny za spóźnienie.
Opuszczamy przystanek i rozpoczynamy podróż. Czuję zapach mydła, perfum, resztek snu. Z torebek są wyjmowane pilniczki, szminki, lakier do paznokci lub inne akcesoria. Dyżurne pudełko z chusteczkami nie raz uratowało pociągające nosy.
Kiedy podróż trwa zbyt długo wyjmują kanapki i odbywa się piknik.
Niekiedy w ciszy, przy łagodnie sączącej się z radia muzyce, powracają w objęcia Morfeusza i dopowiadają zakończenia snom.
Czasami wesoło szczebioczą, śpiewają i przekrzykują się radośnie.
Czasami żal z nich spływa, jak górski potok i zbiera się w kałuże pod nogami. I tak przez 5 dni w tygodniu.
Nieuchronnie zbliża się moment, kiedy wyfruną z gniazda.
Żal….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz