fot. Klisza-Werk
„Ten czas, który przemija i strzępi się pod mymi spojrzeniami, i który wypełniam, jeśli w ogóle czymkolwiek, to jedynie wyrzutami z powodu bezczynności. Rozpaczliwa świadomość mojej bezużyteczności to jedyna konkretna, tkwiąca we mnie treść.Oparcie dla mych wyrzutów: mieszanina strachu i wstydu.”*
Tak jakoś się składa, że i tym razem słowa Ciorana najtrafniej opisują stan mojego ducha i sama, ani nikt inny, nie zrobiłby tego lepiej. Zadziwiające jest również to, że sięgając po teksty tegoż filozofa, człowieka pełnego sarkazmu, uznanego za jednego z największych pesymistów, nie pogrążam się bardziej w stanie rozpaczliwej beznadziejności. Ale też nie mogę powiedzieć, że odzyskuję nadzieję, bo tak nie jest. Nie mam pojęcia, jak to działa i dlaczego tak działa...
Tymczasem pada śnieg. Nieustępliwie. Innymi słowy dzieje się zima.
*E.Cioran, Zeszyty 1957-1972, cz. 1, str. 72

Wymieniamy się chyba falami myślowymi... ;)
OdpowiedzUsuńW rzeczy samej... ;)
UsuńI to też jest zadziwiające... :D