Wiosna

Wiosna

środa, 18 lutego 2015


Zapomniałam słów. Niewiele ich było a i tak odeszły w zapomnienie. Pozostała niezbędna garstka umożliwiającą podróż przez dzień. Kali zabić krowa. Miałam sen. Pisemny egzamin maturalny z języka angielskiego. Nie dość, że brakowało wiedzy to i angielskich słówek zabrakło. Na szczęście zadzwonił budzik i uratował mnie z opresji. Za oknem pięknie. Słonecznie. Tyle światła, że zaczyna chcieć się żyć. To prawda, że im człowiek starszy, tym bardziej kurczowo trzyma się życia. Cokolwiek to znaczy. A dzień coraz dłuższy i myślę, że bardzo to lubię, to budzenie się, to wychodzenie z zimy, z mroku, z nocy. Może zakiełkuje we mnie jakaś nadzieja na przyszłość, może nie tylko noc moją przyjaciółką. Może też to nie brak słów tylko brak myśli, które można opowiedzieć, zapisać. Milczenie rozlało się we mnie bezkresną, przeraźliwie płaską równiną. Nic na niej nie ma i tylko gdzieś tam daleko ziemia dotyka nieba, łączy się z nim, zamyka mnie w swoim beznamiętnym uścisku. Znikąd ratunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz