Z trudem ogarniam się. Boleśnie
odchorowuje zmianę czasu i wzbiera we mnie złość na to przesuwanie o godzinę do
przodu a potem znów do tyłu. Szkoda, że nie w bok, w inny wymiar, w inny
strumień. A tu jeszcze czytam: Bądź aktywny! Wystartuj w biegach górskich!
Finał biegu z naturą! Weekendowe bieganie! Bo nagle wszyscy wokół biegają i
okazuje się, że nie ma nic zdrowszego, wspanialszego, właściwszego i że ty też
musisz spróbować, bo bieganie zmieni twoje życie na lepsze. Połykam ripostę zamiast
zwymiotować. W czasach głębokiego socjalizmu przynależność do partii była, może
nie tyle obowiązkowa, ale wymagana i bez legitymacji członkowskiej ani rusz.
Teraz należy wstąpić do Klubu Biegacza i biegać przed, po, między, w trakcie. I
koniecznie zaopatrzyć się we właściwą odzież we właściwym sklepie, bo jak w
dowolnej, to bieganie niezaliczone. No i oczywiście buty; do biegania po
twardej nawierzchni, po miękkiej, po śniegu, po wodzie. Nie biegasz? No to
jesteś podejrzany. Ok. Spróbuję. Zacznę od zakupów: Dzień dobry. Poproszę buty do
biegania z głową w chmurach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz