Postanowiłam zapuścić włosy. Zawarłam kontrakt z fryzjerką. Nie jest to łatwe ani proste. Od wielu lat długość włosa na mojej głowie nie przekraczała trzech centymetrów – w uproszczeniu oczywiście. Strzyżone co cztery tygodnie zachowywały poprawną długość. Właśnie wróciłam od fryzjera. Następna wizyta umówiona na 16-go grudnia. Patrzę w lustro i już jestem wkurwiona. To będzie ciężka próba. Zajebiście ciężka.
Jesteśmy codzienną normalna ekipą, gdy ktoś zetnie włosy to się z niego śmiejemy - witaj wśród żywych :)
OdpowiedzUsuńA wiesz, że mnie też ostatnio natchnęło czyby nie zapuścić, tak na bitnika. Niech Jah ma Twe pukle w opiece :*
o. mam to samo.
OdpowiedzUsuńZapuszczam do 5 cm i obcinam. Przynajmniej jestem przewidywalna ;)
(i tak już 11 lat)
Kiedyś też miałam z tym problem. Po kilku nieudanych próbach (czytaj: nie wytrzymałam i jednak ścięłam)oczekiwania na 5 centymetrów dałam sobie spokój. Przeważyła wygoda i niechęć do układania włosów na szczotce (codziennie myje włosy).
OdpowiedzUsuńMimo wszystko, życzę wytrwałości. Na pewno się przyda.
Dlugie lepsze! Dlugie mocniej pachna, bo wiecej. I tak dalej. Jestem za dluzszymi, trudno.
OdpowiedzUsuńpa!
AsHa
Pozdrawiam Was serdecznie :D
OdpowiedzUsuń