Między słowami wyczułam, że chce porozmawiać, że prowokuje zadanie odpowiedniego pytania. Kiedy w końcu zostałyśmy same zaczęła je szybko wyrzucać z siebie ubierając w nie to, co i we mnie siedzi. No i słucham tych myśli głośno wypowiedzianych przez nią i doświadczam déjà vu. A ona rozpłakała się. Spróbuj pocieszyć, przytulić kobietę, która ma ponad 190 cm wzrostu a ty nędzne 160. Podaję chusteczkę i cierpliwie czekam.
- I w tym wszystkim czuję się tak dojrzała, że już bardziej nie można.
Chlipie żałośnie.
- Tak, rozumiem. Tak dojrzała jak brzoskwinia. Wystarczy dotknąć, żeby wypłynął z niej sok. Nawet niewielki nacisk wystarczy, żeby zmiażdżyć, żeby rozpłynęła się w dłoniach. Tak dojrzała, że aż przejrzała. Tak dojrzała, że rozpoczął się w niej proces fermentacji.
Cóż, przychodzi taki moment, w którym zaczynasz odczuwać upływ czasu. Na początku to niewielkie zmiany, takie małe plamki, które niepostrzeżenie zamieniają się w wielkie plamy, niemożliwe do usunięcia. I to nie o zmarszczki chodzi. Tylko o świadomość, że sił coraz mniej, że szybciej się męczysz, że potrzebujesz więcej czasu na regenerację, że organizm nie jest już dobrze naoliwioną maszyną i zaczyna zgrzytać tak, jakby w jego trybiki dostał się drobniutki piasek morski, jak ten z plaży w Dueodde.
- I będę głupia, tego boję się najbardziej.
A więc to o to chodzi, o sprawność umysłową. Uśmiecham się ciepło i mówię, że jak już będzie głupia, to przestanie sobie z tego zdawać sprawę i wtedy poczuje się lepiej.
- I w tym wszystkim czuję się tak dojrzała, że już bardziej nie można.
Chlipie żałośnie.
- Tak, rozumiem. Tak dojrzała jak brzoskwinia. Wystarczy dotknąć, żeby wypłynął z niej sok. Nawet niewielki nacisk wystarczy, żeby zmiażdżyć, żeby rozpłynęła się w dłoniach. Tak dojrzała, że aż przejrzała. Tak dojrzała, że rozpoczął się w niej proces fermentacji.
Cóż, przychodzi taki moment, w którym zaczynasz odczuwać upływ czasu. Na początku to niewielkie zmiany, takie małe plamki, które niepostrzeżenie zamieniają się w wielkie plamy, niemożliwe do usunięcia. I to nie o zmarszczki chodzi. Tylko o świadomość, że sił coraz mniej, że szybciej się męczysz, że potrzebujesz więcej czasu na regenerację, że organizm nie jest już dobrze naoliwioną maszyną i zaczyna zgrzytać tak, jakby w jego trybiki dostał się drobniutki piasek morski, jak ten z plaży w Dueodde.
- I będę głupia, tego boję się najbardziej.
A więc to o to chodzi, o sprawność umysłową. Uśmiecham się ciepło i mówię, że jak już będzie głupia, to przestanie sobie z tego zdawać sprawę i wtedy poczuje się lepiej.
Niestety, ale świadomość bywa druzgocząca.
OdpowiedzUsuń