Wiosna

Wiosna

czwartek, 16 września 2010

Intymnie

Wasze dzieci nie są waszą własnością;
są synami i córkami samej mocy życia.
Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami.
Mieszkają z wami, a mimo wszystko do Was nie należą:
Możecie dać im swą miłość, lecz nie wasze idee
ponieważ one mają swoje idee.
Możecie dać dom ich ciałom,
ale nie ich duszom, ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości,
którego wy nie możecie odwiedzać
nawet w waszych snach.
Możecie wysilać się, by dotrzymać im kroku,
ale nie żądać, by byli podobni do Was,
ponieważ Życie się nie cofa,
ani nie może zatrzymać się na dniu wczorajszym.
Wy jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci,
jak żywe strzały, zostały wyrzucone naprzód;
Strzelec mierzy do celu na szlaku nieskończoności
i trzyma cięciwę napiętą całą swą mocą,
żeby strzały mogły poszybować szybko i daleko.
Poddajcie się z radością rękom Strzelca,
ponieważ on kocha równą miarą i strzały, które szybują,
i łuk, który pozostaje niewzruszony.

Khalil Gibran

Tośka wybiegła z domu prosto spod prysznica; z mokrymi włosami i resztkami snu na powiekach. Otworzyła drzwi małego czarnego i wtuliła się we mnie mówiąc to swoje no bo wiesz ciociu; ja was tak strasznie kocham. Na siedzeniu obok dziecko najpierw zaczęło pociągać nosem a potem wyskoczyło z samochodu i dziewczyny splątały się w uścisku. Nie rycz maupo, po szczęście przecież jedziesz. Do zobaczenia w grudniu; czas szybko leci mówię i z odjeżdżam z fasonem tak, jak Tośka lubi.

Z gniazda wyfrunął ptak; piękny i wciąż niewinny. Silny w swej słabości, żyjący w poczuciu odtrącenia przez ojca, który rozwodząc się z matką rozwiódł się również ze swoim dzieckiem. Ale od kilku dni ma nowego ojca; jest nim miasto G., jak powiedział Prezydent Miasta wręczając stypendia... ;)

7 komentarzy:

  1. nie bardzo wiem o co chodzi z tym strzelcem, kiedys strzelałem z gumy od weka, ale to było dawno

    pogubiłem się w tych stopniach pokrewieństwa, najważniejsze, że jest miłość - o!

    całuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bill,
    mam fajną procę w szufladzie; dostałam w prezencie od Kudłatego, bo lubię łobuzować. Możemy sobie z niej postrzelać i powspominać szczenięce lata :)

    pokrewieństwo dusz i miłość, tylko to się liczy na dłuższą metę :)

    przesyłam całusy

    PS. Bill, a czytałeś książkę Złoty pelikan Stefana Chwina?

    OdpowiedzUsuń
  3. czy czytałem książkę?
    pojeb... cie ;)

    całuski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zapomniałam, że gadam z oszołomem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ewa, znam ten tekst, dobrze sobie przypomniec.

    Jakos ostanio jestem i romantyczna i rzeczowa...dziwne stany mnie ogarniaja. Wyobrazilam sobie ta sytuacje, o ktorej piszesz i stanelo mi przed oczami wszystko to...z rozwodem i dzieckiem bez milosci ojca. Poruszylo mnie. Ostanio wszystko dziwnie mnie porusza jakby dotyczylo zawsze mnie samej. Chyba tak jest.

    ciau bella!

    OdpowiedzUsuń
  6. Billy ma sie nie wyrazac! Trzeba byc szarmanckim nawet po denaturacie;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Asha,
    to jedna z takich historii, w które trudno uwierzyć. Szkoda słów.

    A na Billa to nie ma rady :(

    OdpowiedzUsuń