Ayub pochodzi z ludu Luo. Urodził się w Mombasie, mieście pełnym duszącej wilgoci i być może przemierzył swoj piękny kraj z południa na północ, gdzie jest tylko pył, skwar spalonej ziemi i lęk o kolejny dzień życia. Kothbiro to tęskna pieśń kenijskich pasterzy, którą usłyszałam pierwszy raz w filmie Wierny Ogrodnik. I chociaż było to wiele lat temu, to raz na jakiś czas wracam do klimatu tej opowieści i do Ayuba. Zwłaszcza w takie dni jak teraz; letnie, deszczowe, pełne ciepłej tęsknoty i zadumy. Być może kiedyś wybiorę do Kenii i podążę szlakiem z Mombasy do Lokichoggio, być może spotkam tam Ayuba szarpiącego w zadumie struny nyatiti i śpiewającego tę pasterską pieśń, być może odnajdę tam przestrzeń, której mi brakuje.
...zabrałaś mnie z sobą:-)
OdpowiedzUsuńO jej!!!! Tak dawno tego nie słyszałam.. bo dawno nie oglądałam Wiernego ogrodnika:)
OdpowiedzUsuńDziękuję za te klimaty:*
Uliszko,
OdpowiedzUsuńwdzięczna jestem za towarzystwo; ndaje smaku tej podróży :)
Taju,
Kothhbiro jest tęsknym klimatem; cała reszta płyty dodaje... lekkości? :)
Ogladam wlasnie jakies wycinki z koncertow U2, inny klimat ale przestrzen tez jest...dawno nie sluchalam, plyte mam na strychu...
OdpowiedzUsuńprzestrzeni potrzebujemy!!!!!
AsHa
piękne!
OdpowiedzUsuńuwielbiam etno. przenosi w inny wymiar...
AsHa,
OdpowiedzUsuńuwielbiam strychy i ich zawartość. Myślę że Twój strych, to prawdziwy Sezam. Kiedyś tam się wproszę ;)
Emmo,
rzeczywiście etno ma swój niepowtarzalny klimat i urok. To bilet do krainy zauroczenia ;)
__________________________
Pozdrawiam i dziękuję, że jeszcze pamiętacie o mnie :)
Ewa, moj strch to straszne miejsce - rupieciarnia jak u chorych psychicznie ludzi...cos musze z tym zrobic. W przeciwnym razie zaprosilabym :) ale tak...z czym do ludu...
OdpowiedzUsuńbuziaki
AsHa