Wiosna

Wiosna

sobota, 19 czerwca 2010

...

Popatrz na tę biegnącą falę, góra cząstek, każda bezmyślnie zajęta sobą, jest ich miliardy, a jednak wspólnie tworzą tę pieniącą się falę. W niewyobrażalnie zamierzchłej przeszłości, zanim jakiekolwiek oczy mogły je oglądać, rok po roku, dzień po dniu z szumem rozbryzgiwały się o brzeg jak ta teraz. Dla kogo, po co? Na martwej planecie bez żadnych śladów życia… Zawsze w ruchu, napędzane energią traconą rozrzutnie przez słońce, wyrzucaną w bezmiar przestrzeni. Ten strumień fotonów powoduje falowanie i szum morza. W głębinach morskich wszystkie cząstki powtarzają te same ruchy – jak niekończący się balet – aż w końcu powstają bardziej złożone cząstki. One tworzą inne, podobne do siebie i zaczyna się nowy taniec. Stopniowo powiększają się i stają się coraz bardziej złożone. Zaczynają się odtwarzać – pojawia się życie, ogromne skupiska zorganizowanych atomów, DNA, białka – choreografia się komplikuje, staje się coraz bardziej złożona. Z tej wodnej kołyski życie wychodzi na ląd i oto tu stoi – układ wielu miliardów atomów obdarzony świadomością – materia obdarzona ciekawością.
Stoję na brzegu morza zadumany nad tym zadziwiającym światem, ja – wszechświat atomów, jak jeden atom w tym ogromnym wszechświecie. Dlaczego? Po co?

Richard P. Feynman


Wszechświat ma ponad sto milionów wieków a liczba możliwych sekwencji ludzkiego DNA jest niewyobrażalnie wielka. To, że urodziliśmy się i mogliśmy zaistnieć w teraźniejszości, która jest tylko malutkim punktem w skali czasu, jest niesamowitym zbiegiem okoliczności, przypadkiem, wygranym losem na loterii...
Prawdopodobieństwo, że urodzę się właśnie ja lub ty i trafimy w tę małą plamkę czasu przemieszczającą się od przeszłości do przyszłości jest tak gigantycznie małe, że aż przytłacza...


5 komentarzy:

  1. Właśnie wspominałem dla Lukasa w swoim dekadenckim zamroczeniu alkoholowym jak kojącą wpływają Twoje posty na moją zlasowaną psychikę. A tu kolejna dawka spokoju... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteśmy faktycznie maleńkimi cząstkami wszechświata... Ale ja nie wierzę w przypadkowość naszego istnienia w danym czasie i danej przestrzeni...
    A z innej strony patrząc... Takie podejście do świata, zrozumienie naszej maleńkości jest jakoś krzepiące.

    OdpowiedzUsuń
  3. O dzięki Temu, który zdecydował, że przyjdę na ten świat! Nawet moment najlepszy wybrał.. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ho ho! Cóż za obiecujący ton! :) Wielce miły ten wpis, droga moja... Mamy fuksa w tym niewiele znaczącym zakątku jeszcze mniej ważnej galaktyki ;)
    ... a mnie bardziej przytłacza, że się w ogóle pojawiłem.
    Pzdr!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kopaczu, Ciebie to nie można nawet na chwilę spuścić z oczu ;) ale cieszę się, że czasami mogę ukoić Twoją zlasowaną psychikę ;)

    Latarniku,
    być może istnieje jakiś nadrzędny plan, scenariusz, w którym każdy z nas ma swoje miejsce i rolę do spełnienia i nie pojawia się na świecie przez przypadek. Być może zgodnie z tym planem nauka nie znajduje odpowiedzi na wszystkie pytania i pozostawia lukę, którą musimy sami wypełnić być może wiarą, może inną treścią tak, aby nadać sens naszemu życiu i istnieniu świata. Może tak właśnie jest :)

    Taju,
    w takim razie jesteś wielką szczęściarą :)

    Lukaso łobuzie, a cóż obiecującego w tym tonie? ;)
    Na pocieszenie Ci powiem, że im człowiek starszy, tym bardziej kurczowo trzyma się życia ;)

    OdpowiedzUsuń