Wiosna

Wiosna

poniedziałek, 1 marca 2010

Chopin-Art

Próbuję zdefiniować uczucia, które wywołała we mnie premiera tego widowiska baletowo-muzycznego i nie znajduję słów na opisanie wrażeń, których doświadczyłam podczas piątkowego wieczoru.
Zazwyczaj pod wpływem muzyki przestaje na mnie działać prawo grawitacji, zamykam oczy i unoszę się na fali dźwięków. Ale jak tu zamknąć oczy, skoro na scenie króluje taniec?
Siedziałam z otwartymi ustami chłonąc każdy ruch, każdy dźwięk, każdą zmianę świateł, każdą zmianę scenografii…
Sonata fortepianowa b-moll, śmierć, marsz żałobny...
Wzruszenie ściska gardło, pod powiekami niebezpieczna wilgoć...
(Ja to chyba jakaś stuknięta jestem z tymi emocjami)
W drugiej części fenomenalna Beata G. i taniec wypełniony taką ekspresją, że znowu gęsia skórka, suchość w ustach, spierzchnięte wargi i niesforna łza w oku, a potem niemilknące brawa i wyraz szczęścia na twarzy młodej tancerki…
"Pomyśl, kim jesteś.
Ile sekund w twoim życiu miało prawdziwą wartość, a ile było podobnych do pojemnika na makulaturę, do którego wrzuca się niepotrzebne śmieci."
Beata Pawlikowska
Takie chwile mają dla mnie szczególną wartość, są punktem odniesienia, swoistym kapitałem zapasowym do którego sięgam w trudnych momentach życia...
I dlatego muszę nagromadzić ich jak najwięcej, póki jeszcze mogę...
Piszę o Chopinie, a w tle Schumann - Three Fantasy Pieces op.73 (from Zenza) i mrówki zaczynają wędrować po skórze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz