Wiosna

Wiosna

poniedziałek, 29 marca 2010

Może, chyba, ale nie na pewno...

Jeżeli zorientujesz się, że zaczynasz wykonywać pewne czynności machinalnie, bezmyślnie, jeśli złapiesz się na tym, że jesz nie czując smaku, że leżysz na kanapie i bezmyślnie gapisz się w telewizor – odpowiedz sobie na pytanie, czy to jest właśnie twój wybór, czy tego właśnie pragniesz, czy to wzbogaca ciebie lub świat…
Takie mniej więcej przesłanie na dzień 29 marca podaje Judith Hanson Lasater.
Zanosiło się na to, że będzie o utraconej lekkości, o tym, że mam podcięte skrzydła albo ktoś wyskubał mi z nich pióra, że zatoczyłam koło i wróciłam do punktu do wyjścia, że źle mi z postawioną diagnozą, że nie zgadzam się na nią, że wybieram jakąś małą arytmię albo dziurę w sercu a nie to, że moją ułomnością jest nadmierna wrażliwość…
Ale joga mnie zmęczyła i wyciszyła.
Otworzyłam butelkę wina, włoskiego wina (jakby to miało jakieś znaczenie, czy włoskie czy francuskie, ważne , że wytrawne, pełne goryczy jak życie, wysycone czerwienią jak krew...). Przez okno zagląda łysy i już wiem, że dotrzymam mu towarzystwa tej nocy. Może wyrosną mi kły i wyruszę na polowanie, może pospaceruję sobie z łysym pod ramię i pozaglądam w uśpione okna, może posłucham zawodzenia wiolonczeli Larsa przetykanego nutą fortepianu Leszka, jak uderzenia wiosennego deszczu o parapet okna. Może. Ale nie na pewno.
Traveller’s Defense… to będzie chyba mój numer 1 na tej płycie. Chyba. Ale nie na pewno… Bo właśnie Across the Sun zarzuca sieć...

...

2 komentarze:

  1. Umm świetna płyta. Wiolonczelowo jak najbardziej klasycznie piękny jest utwór Traveller's Wife. I właśnie w takich tonacjach dzisiaj wibruje moja aura. Jak wodnik spod szlamu spozieram jednym okiem.

    na pustym czółnie
    wypływa z tataraków
    lipcowe słońce

    To taki mi wpadło- z inspiracji.

    OdpowiedzUsuń
  2. :-) Tak, z każdym słuchaniem płyta pięknieje coraz bardziej...
    Ładne to, co Ci wpadło.

    OdpowiedzUsuń